Przez te pare miesięcy mój plan dnia wyglądał następująco:
-Dom
-Szkoła
-Dom
-Spotkania z Kingą
-Odrabianie lekcji
-Spanie
A od wczoraj siedze przy walizkach i się pakuje, byłam nawet u dentysty czy mogę zdjąć aparat ale jeszcze rok i mi go zdejmą. Chodziłam nawet na dodatkowy język angielski, gdzie nauczyłam się na prawdę dużo. O moim życiu koniec lecz prawda która boli:
NATHAN JAMES SYKES MA DZIEWCZYNĘ
Mam ją na tt gdzie omija członków TW i piszę coś w tym stylu:
'Naiwny jest nie wie że jestem z nim tylko dla kasy'
Pisałam Nathanowi co ona pisze a on sądzi że jestem kolejną napaloną i zazdrosną fanką. Z łóżka wstałam o 8.30 bo na zakończenie mamy na 10, w szafie znalazłam strój po czym udałam się do łazienki pod prysznic, zrobić make-up i jak co dzień umyć kiełki:) Po czynnościach w końcu się ubrałam:
Po wszystkim zeszłam na dół gdzie przy stole siedział Szymon i rodzice których cmoknełam w policzek. Po śniadaniu udałam się na róg gdzie czekała Kinga która miała ten zestaw:
Jak zawsze idąc do szkoły plotkowałyśmy o 1D i TW jak by to określić mamy lekką obsesje.. W szkole na sali gimnastycznej trwał apel a na rozdaniu świadectw dostałam sms:
Musicie do godziny przyjść bo nam się godziny pomyliły i o 14macie lot. Mama
O żesz fack.. powiadomiłam naszą nauczycielkę co się stało i wręczyła nam świadectwa po czym biegiem udałyśmy się do domu Kini po jej walizkę oczywiście poszła się przebrać:
A do tego full capa.O 13 podjechał tata z samochodem gdzie udaliśmy się na lotnisko.
Pożegnania nie są łatwe mama się popłakała ale zdarza się o dziwo widziałam jak mój brat puścił łezkę.
-Szymon nie płacz proszę-mówiłam prawie płacząc
-Jak nie płacz ja ty wyjeżdżasz! z kim ja się będe kłucił!-powiedział już totalnie płacząc. Przytuliłam go i ucałowałam w głowe, z trudem udałyśmy się do samolotu gdzie i ja pozwoliłam puścić się emocjom czyli popłakałam się razem z Kingą. Po chwili się ogarnełyśmy i włączyłyśmy swoje play listy ja oczywiście odpłynełam.
Obudziła mnie Kinga wylatując z tekstem : Nathan zaprasza cię na randkę!' ja się zerwałam na równe nogi.
-Gdzie i kiedy!-odpowiedziałam bez najmniejszego namysłu
-Głupolu żartowałam-odpowiedziała śmiejąc się, oczywiście udawałam fochniętom. Szczerze była już 20 więc udałyśmy się do taksówki w której zadzwoniłam do mamy powiadamiając że jesteśmy całe i zdrowe. Do domu jechaliśmy dobre 10min gdzie był śliczny domek:
************************************************************
Jest 2 wiem jak na razie mało dialogów ale to się zmieni...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz